Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

piątek, 27 czerwca 2014

KONKURS Tydzień Brytyjski w Lidlu

"Five o`clock tea" - to motyw przewodni tego konkursu! W Lidlu trwa właśnie tydzień z produktami inspirowanymi kuchnią brytyjską, a Wy możecie zgarnąć zestaw takich smaków odpowiadając w ciekawy sposób na proste pytanie. Poniżej znajdziecie wszystkie szczegóły - zapraszam do udziału!

WYNIKI KONKURSU PONIŻEJ



Dziękuję bardzo za wszystkie konkursowe zgłoszenia! Długo musiałam rozmyślać, żeby wybrać zwycięzców. Gdybym tylko mogła sprawiłabym, żeby wszystkie Wasze herbatkowe życzenia się spełniły. Niektóre z nich są możliwe do zrealizowania, więc na co czekacie? :)

Nagrody otrzymują osoby o nickach:

Dorota+Darek
Madzik
Krzysiek

Gratulacje! Maile do zwycięzców zostały wysłane
___________________________________________________

ZADANIE KONKURSOWE


W komentarzu pod tym postem napisz kogo zaprosiłabyś/zaprosiłbyś na popołudniową herbatkę i jaki poczęstunek byłby w menu? (proszę nie umieszczaj całego przepisu, wystarczy pomysł). Może to być ktoś kogo dobrze znasz, może też być ktoś kto żył dawno temu lub na przykład postać fikcyjna - ograniczeniem jest Twoja wyobraźnia. Z wszystkich propozycji wybiorę trzy, moim zdaniem, najciekawsze. Nie zapomnij podać swojego adresu mailowego, abym mogła się z Tobą skontaktować w przypadku wygranej.

NAGRODY

Wygrywają trzy osoby, a nagrodami są zestawy produktów z Brytyjskiego Tygodnia w Lidlu (na zdjęciu przykładowe produkty).

Na odpowiedzi czekam do 23:59 w czwartek 3 lipca 2014. Wyniki podam w niedzielę 6 lipca.

Dane adresowe zwycięzców zostaną przekazane sponsorowi w celu przesłania nagród.

Powodzenia!

29 komentarzy:

  1. Hmmm, z reguły szczęście w konkursach mi nie dopisuje ( na szczęście w innych dziedzinach życia bardziej:)) Ale lubię "przychodzić" na Twojego bloga i czerpać z niego pełne garści inspiracji...zatem why not? Może akurat lidl mi dopisze!
    Jeśli myślę popołudniowa angielska herbatka - to momentalnie przychodzi mi na myśl moja ukochana Ciocia Roma - na stałe mieszkająca w Londynie. Angielską five o'clock piłabym z nią o każdej porze dnia i nocy! Ciocia nie tylko jest niesamowitą postacią, której opowieści o tym jak z wojskami Andersa przybyła do Anglii i poznała tam swojego przyszłego Męża - również Polaka, o tym jak mieszkając w Afryce miała swoją małpkę i wiele wiele innych ciekawych, niesamowitych historii, które Ciocia opowiada w niezwykle zabawny i dowcipny sposób, mimo swoich 80-ciu kilku lat...jej angielksa herbata z mlekiem i "sztuczne" maślane ciastka przy tych opowieściach zawsze są idealnym dopełnieniem i ilekroć sięgam czasami po filiżankę "bawarki" mam ją przed oczami. Chętnie bym ją na takie angielskie popołudnie zaprosiła do siebie! Upiekłabym bezę pavlova, którą podałabym z ostatnimi truskawkami z mojego ogródka, borówkami z lasu od teściowej i pierwszymi porzeczkami...do angielskiej herbaty byłaby idealna, a Ciocia za nią wyjątkowo przepada! <3
    annamalarek@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Chwilę temu dodałam wpis a nie jest widoczny, zatwierdzasz je?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anno, wpisy pojawiają się od razu - bez mojego zatwierdzenia.

      Usuń
  3. Jak już miałaby być herbatka marzeń to zaprosiłabym na nią brytyjską królową (bo po co się rozdrabniać?;)) Najlepiej jeszcze żeby zabrała ze sobą swój własny prowiant, ale na wszelki wypadek sama też przygotowałabym trochę pyszności, świetnie uzupełniających pogawędkę. Np. malutkie maślano-cytrynowe ciasteczka z polewą z białej czekolady, rogaliki nadziewane różaną konfiturą, moje ulubione makaroniki w kilku smakach i mini napoleonki ze świeżymi owocami- truskawkami, malinami, poziomkami, porzeczkami itp. I tak ostatecznie to chyba po cichu liczyłabym na to, że królowa nie spałaszuje wszystkiego i że później mogłabym cieszyć się tymi smakołykami już bez zachowania etykiety ;)

    Pozdrawiam
    Sylwia
    scisowska@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Ok spróbujmy raz jeszcze. Zdecydowanie i bezapelacyjnie na popołudniową herbatkę zaprosiłabym Freddiego Mercurego! Co do menu to wyglądałoby ono mniej więcej tak - sausage rolls z sosem pomidorowym, przekładane kanapeczki/sandwiche z jajkiem, serkiem kanapkowym, łososiem, sosami i kiełkami a na deser ... a na deser angielskie ciasto cytrynowe bądź sconse z serkiem na słodko! A najlepiej i jedno i drugie :-)! Liczę, że moje menu przypadnie Ci do gustu. A tymczasem pędzę spać bo zrobiłam się strasznie głodna i obawiam się, że lada chwile przepuszczę szturm na moją lodówkę :P!
    Dobrej nocy,
    Ania - lisowskaanna91@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Klasycznie i definitywnie - spotkanie z nową teściową, przełamywanie towarzyskich 'pierwszych lodów', rozmowy o wszystkim i o niczym.
    - Piękna dziś pogoda!
    - Rzeczywiście, chociaż doskwiera mi migrena. Chyba będzie padać.
    - A może mamusia skosztuje biszkopta /sponge cake/ - bardzo delikatny i puszysty, ze śmietanką i świeżymi wiśniami.
    - Oo, upiekłaś?
    - Oczywiście, specjalnie na przyjście mamusi.
    - No to skosztuję.
    - A do herbatki może konfitura owocowa? W sam raz na wzmocnienie i poprawę samopoczucia.
    - Domowej robot?
    - Tak, według receptury, którą mamusia mi podała dwa miesiące temu.
    - Wspaniale. Poproszę więc.
    I mamusia próbuje, i główka już nie boli. A ja jestem wspaniałą synową.
    Lovely.

    lucek1104@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja na herbatkę zaprosiłabym Anię Shirley. Na początek na obiad podałabym pieczone kurczęta z groszkiem. Nie jem mięsa, ale daję się ponieść wyobraźni - w domu na Zielonym Wzgórzu przy ważnych okazjach zawsze podaje się pieczone kurczęta! Potem chwilka odpoczynku w ogrodzie, w którym jest pełno pola do wyobraźni. Wrócimy do domu i podam deser - pudding ze słynnym sosem. Dzień wcześniej dwa razy upewnię się, że przykryłam sos na noc ściereczką, żeby przypadkiem nie utopiła się w nim żadna mysz! Herbatę pozwolę zaparzyć mojemu gościowi, bo chodzą słuchy, że robi to najlepiej na całej Wyspie Księcia Edwarda. Po herbacie jeszcze szklaneczka soku malinowego - najpierw sama spróbuję, żeby przypadkiem nie spoić mojej towarzyszki winem porzeczkowym..tak łatwo się pomylić! A potem wrócimy do ogrodu i będziemy sobie gawędziły do późnego wieczora. O północy czar pryśnie, a ja będę bardzo za nią tęskniła...

    bien.dorota(at)gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  7. ...określenie "popołudniowa herbatka" kojarzy mi się od razu z osobą Pani Jolanty Kwaśniewskiej. Jeżeli miałabym Panią J. zaprosić na pewno podałabym jej ulubione bezy. Jestem przekonana że mój styl jedzenia bezy mógłby być dla Pani Joli..... cóż, zobaczyć wyraz jej twarzy - bezcenne! :)

    sosweetsospicy@gmail.com























    OdpowiedzUsuń
  8. Ja oczywiście uwielbiam herbatkę i chętnie bym ją wypiła z moją prababcią . Zgineła już rok temu więc nie jest to możliwe . Zawsze kojarzyła mi się z brytyjską królową . bo miała podobną urodę do niej :) Za czasów młodości jeździła do Wielkiej Brytanii i tam nauczyła się tego picia herbatki z gracją :) Kiedyś jak do niej jeździłam to zawsze na powitanie robiła zieloną herbatę z cytryną . Właśnie taką byśmy wypiły i tym razem .
    Ja podałabym pewnie małe tartaletki z jakimś kremem . Na lato to może jakiś cytrynowy i na wierzchu słodka truskaweczka . Pewnie zrobiłambym moje ukochane muffiny z malinami . No i jakieś małe kanapeczki z szynką , serem , ogórkiem , pomidorem itp. Myślę , że byłby to cudownie spędzony wieczór . A i nie zapomiałabym podać dobrego humoru i masę tematów do rozmów ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się rozmażyłam , że o mailu zapomniałam :) mariola-montana@o2.pl

      Usuń
  9. Na herbatkę zaprosiłabym moją mamę, która na co dzień bardzo ciężko pracuje i bardzo rzadko na czas na takie "chwile zapomnienia". A zdecydowanie jej się należą, bo jest najwspanialszą kobietą jaką znam!

    Poczęstowałabym ją delikatną pavlovą z serkiem mascarpone, solonym karmelem i jagodami. Do tego makaroniki z kremem żurawinowym we wszystkich kolorach tęczy - pięknie wyglądają, a kwaskowaty krem równoważy słodycz makaroników. Upiekłabym także babeczki z poziomkami, które są owocami wyjątkowymi, bo zawsze jest ich naprawdę niewiele - dzięki temu pokazałabym jej jak wyjątkowa jest dla mnie. Herbatkę uzupełniłybyśmy dobrze schłodzonym różowym winem, które świetnie pasuje do deserów :)

    mal.szulc@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Na herbatkę czarną, najlepiej o smaku owoców skandynawskich zaprosiłabym Paulę i Maćka (http://gapienamape.pl/) i poczęstowałabym ciastem cytrynowym z makiem z polewą z białej czekolady i migdałami. Ta "herbatka" pewnie by się nam przedłużyła troszeczkę ale co tam! Nie codziennie spotyka się kogoś kto ma za sobą podróż życia, a na dodatek można go bliżej poznać.

    Pozdrawiam
    Kobiecemysli.pl

    mail: moje@kobiecemysli.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaprosiłabym moje przyjaciółki i zrobiłabym coś w stylu wieczoru panieńskiego Phoebe z serialu Przyjaciele - okrągłe stoliczki, pięknie nakryte z ślicznymi kompozycjami kwiatowymi. Podałabym piękne mini dania ale inspirowane polska kuchnią np. malutkie mosokole z kwaśna śmietaną i łososiem, kanapeczki ze smalcem (takim z jabłkiem) i dymką, zgrabne kawałeczki ciasta drożdżowego z truskawkami i jagodami.

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak to bywa, że najbardziej brakuje nam osób, których już z nami nie ma, a byli całym naszym światem. Dla mnie taką osobą była moja Babcia, które odeszła prawie rok temu. Choć była osobą drobną, dla mnie była kimś WIELKIM. Dała mi najwspanialsze wspomnienia, dzieciństwo beztroskie i szczęśliwe, była ze mną zawsze, kiedy jej potrzebowałam, wspierała mnie w moich decyzjach...To właśnie Ją chciałabym zaprosić na herbatę i coś pysznego, a tym samym podziękować za ten przepiękny czas i najwspanialsze wspomnienia. Co bym przygotowała? Pokazałabym jej kawałek mojego świata – oprowadziła po najlepszych smakach, które odkryłam podczas ponad 2,5 letniej przygody z blogowaniem. Byłabym najszczęśliwszą osobą na świecie, pałaszując wspólnie z Babcią obłędne tiramisu, tort bezowy z truskawkami i moje ulubione crumble z truskawkami i rabarbarem, koniecznie podane z gałką waniliowych lodów...

    olusia23@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedy przeczytałam pytanie konkursowe i zobaczyłam, że może to być postać fikcyjna...pierwszymi postaciami, o których pomyślałam, była Alicja, Kapelusznik i Marcowy Zając z Alicji w Krainie Czarów. Usadziłabym ich przy stole, podała mleko i upieczone czekoladowe ciasteczka z napisem EAT ME...O takie moje wyobrażenie:)
    Pozdrawiam gorąco

    A to mój e-mail: chomiki_gora@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Na herbatkę zaprosiłabym członków grupy Monty Python - wszak nie tylko doznania smakowe się liczą, ale i wyśmienita zabawa! W takim gronie - absolutnie gwarantowana w najlepszym Brytyjskim stylu. Co podam? polski, najlepszy sernik z malinami na ciepło, herbatę doprawioną świeżą miętą z doniczki, kruche ciasteczka i ubitą śmietankę z cynamonową czapeczką. Pysznie i śmiesznie - oby ta herbatka trwała jak najdłużej :)

    Pozdrawiam, Magda

    79magda(maupa)wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Do angielskiej herbatki z pewnością będzie pasował tradycyjny prosty, ale pyszny brytyjski deser :)

    Crumble z jabłkami

    Crumble to tradycyjny deser kuchni angielskiej czyli zapiekane owoce pod chrupiącą kruszonką :) Moja ulubiona wersja to ta z jabłkami i cynamonem oraz rabarbarem i truskawkami. Jej wykonanie jest niezwykle proste i bardzo szybkie :)

    Crumble z jabłkami

    składniki:
    1 kg kwaśnych jabłek
    1 szklanka mąki pszennej
    0,5 szklanki cukru
    0,5 kostki masła
    1 łyżka cukru waniliowego
    0,5 łyżeczki cynamonu
    1 łyżka rodzynek

    Jabłka obieramy ze skórki, dzielimy na cząstki i usuwamy gniazda nasienne. Mieszamy je z cukrem waniliowym, rodzynkami i cynamonem, a następnie przekładamy do naczynia żaroodpornego. Siekamy masło z cukrem i mąką, na koniec lekko zagniatając, gotową kruszonkę rozsypujemy na jabłkach. Cramble wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy je około 30 min. Upieczone podajemy z bitą śmietaną. Smacznego!

    Zdjęcie deseru: http://pyszotka.blox.pl/2014/06/Crumble-z-jablkami.html

    Pozdrawiam
    Kinga
    gukinga@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Na dobrą, zieloną herbatę, zaprosiłabym moją Siostrę. Jej obecność w moim życiu jest bardzo ważna, dlatego jeśli tylko mam okazję, to chcę się z nią spotkać. Sis, choć mocno zabiegana, też wynajduje czas dla mnie. Na takim herbatkowym spotkaniu, najpierw podałabym jakąś małą przekąskę na ciepło: pieczone paszteciki z ciasta francuskiego, nadziewane serem camembert i doprawione chimichurri. Potem podałabym coś słodkiego, no bo jak inaczej, na babskim spotkaniu ;)? Myślę, że malinowe crumble, z cudownie cynamonową kruszonką byłoby idealne (w końcu, to jedno z ulubionych ciast mojej Sis). Wszystko to, okraszone będzie dużą dawką rozmów :)
    literatka1204@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam!
    Popołudniowej herbatce musi towarzyszyć ciekawa rozmowa. Swojego gościa nie szukałabym wśród osób w pierwszych stron gazet, ale zaprosiłabym kogoś, kto zwykle nie ma do kogo otworzyć ust i kogo uszczęśliwiłaby taka wizyta. Na brytyjski rytuał zaprosiłabym samotną warszawską staruszkę, prowadzącą monotonne życie. Wydaje mi się, że taka doświadczona osoba ma do powiedzenia wiele więcej ciekawych rzeczy niż osobistości show businessu czy ważniacy z grubymi portfelami.
    Do pysznej herbatki podanej na porcelanowej zastawie upiekłabym brytyjskie scones podane z domową konfiturą malinową i waniliowym custardem, shortbready i może gdyby starczyło mi czasu upiekłabym apple pie. Z herbatką brytyjską zawsze kojarzyły mi się czekoladki After Eight, więc i nimi poczęstowałabym mojego gościa.
    Wydaje mi się, że byłby to bardzo miły i niezapomniany wieczór. Nie dość, że podczas (mam nadzieję) ciekawej rozmowy dowiedziałabym się wielu rzeczy, to jeszcze uszczęśliwiłabym kogoś i może nawet nawiązała przyjaźń.
    Pozdrawiam, Tamara
    poteflon@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Może to trochę dziwnie zabrzmi, ale na popołudniową herbatkę zaprosiłabym swojego Męża. Na ogół nie mamy zbyt wiele czasu dla siebie, więc takie spokojne, popołudniowe spotkanie byłoby idealne. Usiedlibyśmy przy stoliku w ogrodzie i mielibyśmy czas porozmawiać o wszystkim, na co nie mamy czasu na co dzień. Do herbatki podałabym angielskie bułeczki scones z konfiturami z naszych polskich owoców, a także wytrawne przekąski (np. z ciasta francuskiego) lub małe kanapeczki, które uwielbia mój Mąż.
    Jedzenie nie byłoby tu jednak najważniejsze, ważniejsza byłaby chwila takiego spokoju. Ach... rozmarzyłam się... :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Na popołudniową angielską herbatkę zaprosiłabym Johnny Deepa.
    Bo uwielbiam tego aktora, co swe wielkie role na ekranie odgrywa, na jego widok wiele kobiet omdlewa, jest świetnym aktorem, pełnym klasy i talentu, dlatego na angielskiej herbatce, bym się z nim zobaczyć chciała i lepiej jego osobę poznać zaszczyt bym mieć chciała. Do tej herbatki angielskiej czekoladowe muffiny bym przygotowała, co w środku płynną czekoladę w sobie mają i w ustach rozkosznie się rozpływają,ale to nie wszystkie niespodzianki moi mili, jeszcze szczyptę chilli w tym kremie mają, co by to spotkanie przełamać odrobiną pikanterii. :) Pozdrawiam hebdaj@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Na herbatkę zaprosiłbym Pana Ieyasu Tokugawę – władcę szesnastowiecznej Japonii, założyciela dynastii szogunów Tokugawa, znakomitego dowódcę wojskowego i wytrawnego polityka. Podczas długiej, tradycyjnej japońskiej ceremonii parzenia herbaty, kiedy dla zabicia czasu składalibyśmy papierowe żurawie według sztuki Origami, Pan Tokugawa opowiedziałby mi o wszystkich bitwach, w których brał udział i intrygach, jakie uknuł.
    A ponieważ Japonia to Kraj Kwitnącej Wiśni, podałbym mu wyborny placek z wiśniami i kruszonką, którego słodycz przypomniałaby mu z pewnością słodycz zwycięstwa w bitwie pod Sekigaharą (15 września 1600), które zapewniło mu władzę nad całą Japonią. Sam zadowoliłbym się jednym kawałkiem, pozwalając Panu Tokugawie spałaszować z pietyzmem całą pozostałą część owego specjału, przy wtórze cichych, uprzejmych pomruków zadowolenia, będących najwyższym komplementem na jaki pozwolić sobie może surowy samuraj. Przygotowałbym też "szyszki" z ryżu preparowanego, które pokazałyby jak bezwzględna jest nasza krajowa kuchnia i jak bezceremonialnie i bezpardonowo potrafi obchodzić się z cudzymi tradycjami kulinarnymi – w tym przypadku niemal świętym dla Japończyków ryżem. Dzięki takiemu doborowi menu Pan Tokugawa nabrałby odpowiedniego, podszytego strachem szacunku dla współczesnej Polski.

    krzysztoflabocha@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Na popołudniową herbatkę zaprosiłabym Ciebie :)
    Jako, że nie jestem mistrzynią wypieków na spotkanie przygotowałabym obiad.
    Na początek krem brokułowy z prażonymi płatkami migdałowymi. Drugie danie makaron tagiatelle (mam nadzieję, że lubisz - chyba każdy lubi pasty) z suszonymi pomidorami i szynką parmeńską w sosie mascarpone z dodatkiem wina.
    No i liczyłabym, że przyniesiesz ze sobą jakieś słodkie smakocie własnego wypieku ;) Jeśli smakują tak dobrze jak wyglądają to kończę z moim słodyczowym odwykiem ;)

    tyskatyska88@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. Mój pomysł będzie banalny. Popołudniowa angielska herbatka z przyjaciółką, która w Polsce odnalazła angielską miłość swojego życia. I zostawiła mnie tu prawie 10 lat temu. Ze też On musiał tu przyjechać. Co pięknego jest w Toruniu, że zachciało mu się go zwiedzać ;) Że też musiałam tego dnia wyciągnąć ją na imprezę... jak ten czas szybko płynie. Kolejna niebanalna okazja do spotkania? Jestem na tak! A jaki deser bym przygotowała? Jagodzianki! Nic wspanialszego teraz niż smak domowego ciasta drożdżowego i jagód prosto z lasu!
    ewelina.jaroszczuk@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Niestety nie miałam przyjemności poznania mojej teściowej. Wiem, może niektórzy powiedzą, że mam szczęście, ale ja sadzę nieco inaczej.Z wspomnień rodziny wiem, że była wspaniałą,kochającą kobietą i wielką pasjonatką gotowania. Wiele książek kulinarnych, które należały do niej zajmują dziś szczególne miejsce w mojej biblioteczce. Bardzo pragnęłabym spędzać popołudnia właśnie z nią. Popijając herbatę rozmawiałybyśmy o rodzinie, przepisach i planowały wspólne posiłki. Teściowa bardzo lubiła chlebek zapiekany w jajku, tzw. francuskie tosty. Zrobiłabym jej wyjątkową ich wersję, na słodko z ekstraktem z wanilii i obsypanymi mnóstwem cukru pudru. Mam nadzieję, że smakowałyby.....

    sylwia.chmielek@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  25. Nieograniczona przyziemnymi myślami, przypomniałam sobie o moim dziecięcym zauroczeniu Endynmionem z bajki "Czarodziejka z Księżyca". Uroczy brunet wraz z uwieszoną u jego boku blondynką - Serenity w królewskiej postaci, to idealni goście na popołudniową herbatkę. Partnerka mojego przystojniaka uwielbiała pochłaniać wszystko w ogromnych ilościach, więc stół powinien być bogato zastawiony: słodkie bułeczki z malinami, mleczne trufelki, wafelki kajmakowe, cytrynowe kruche ciasteczka, rozpływające się w ustach czekoladowe brownie i chińskie ciasteczka z wróżbą. A z drugiej strony przełamujące słodycz grzybowe muffinki i może kilka o smaku pizzy, czosnkowe bułeczki, małe kanapeczki z łososiem i jajkiem, szaszłyki warzywne, śliwki w bekonie i faszerowane twarożkiem pomidorki koktajlowe. Królewna-głodomór będzie zajęta pochłanianiem pyszności, a ja - szczęśliwa i uśmiechnięta, spędzę popołudnie na piciu dobrej herbaty i podziwianiu urody mego wybranka. Jeden niewinny wieczór - a wilk syty i owca cała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniała z wrażenia o podaniu adresu e-mail: lalith@interia.eu XD

      Usuń

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli napiszesz coś od siebie :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...